Pod koniec lata 2009 spotkaliśmy się z Asią żeby zrobić zdjęcia do portfolio, bo dawno nic razem nie robiliśmy.
Sesja typu fashion i strój kąpielowy. Zdjęcie Asi w marynarce i okularach trafiło do nagłówka mojej strony i bloga, a reszta zdobi dumnie moje i Asi portfolio… Nie wszystkie jednak zdjęcia dostały „zielone światło” na publikację. Mimo, że nie było w nich nic zdrożnego i nie pokazywały więcej niż to co konieczne… Ale w pełni rozumiem tą decyzję i ją zaakceptowałem. żal mi jednak niektórych zdjęć i korci mnie żeby jednak w jakiś sposób je pokazać. Uciekam się wtedy do sztuczek takich jak np przekadrowywanie.
Sesję tą robiliśmy późnym wieczorem przy szybko znikającym słońcu. Z czasem słońce zaszło, jak to ma co dzień w zwyczaju i zdjęcia robiliśmy w kompletnych ciemnościach.
Bardzo ciekawym doświadczeniem był wschód księżyca, który zamurował mnie zupełnie. Przez dłuższą chwilę zastanawiałem się skąd w lesie tak mocno świecąca latarnia… i nagle ponad drzewa wzniósł się olbrzymi talerz. Coś wspaniałego.
I na koniec… Wrażliwi niech tego nie oglądają… ;)
Profesjonalizm modelki można poznać po jej wytrzymałości i poświęceniu. Asia jest niezłomna i żadne trudności nie stają na przeszkodzie w sesji. Nadal nie mogę wyjść z podziwu. Patrząc na portret Asi nie sposób domyślić się, że była skostniała z zimna i cała w swędzących bąblach. Komary pokąsały ją tak, że całe ciało mieniło się różowymi kropkami.
Może zbyt dużo szczegółów i dramatyzmu, ale pokazuje Wam to po to, abyście patrząc na zdjęcie z pleneru w gazecie lub gdziekolwiek pomyśleli o tym, jak zostało zrobione, jakie panowały warunki i czy „modeleczki mają taką łatwą pracę”?
Peace! M.



Dodaj komentarz