22 maja 2010 to szczęśliwy dla Moniki i Norberta dzień. dla mnie też szczęśliwy bo mogłem uczestniczyć w ich ślubie.
Świetna atmosfera, wszechpanujący spokój i skupienie… no i luz jakiego się często nie widzi przy okazji takich imprez.
Sala weselna w Hotelu Nowodworskim przyprawia mnie zawsze o dreszcz i przerażenie, bo ustawienie tam balansu bieli dla światła odbitego to jakaś masakra… Ceglany sufit, zielone ściany, żółte żarówki i duże okna wpuszczające zimne światło – koszmar! Ale jakos się udało, a na dopełnienie radości i szczęścia zostałem na odchodne hojnie obdarowany ciastami i.. i nie tylko ;-)
Pozdrawiam Państwa Młodych bardzo gorąco, a wam drodzy czytelnicy przedstawiam małą zajawkę z tego ślubu.

















Dodaj komentarz