Ania i Tomek

Ten ślub na długo zapadnie mi w pamięci. Piękne lato, gorąco i pogodnie, a ja z grypą, rozgorączkowany i zachrypnięty. Dwie koszule na zmianę i 8 dzbanków wody z cytryną… „God damn! It was HOT!”, ale jakoś dałem radę ;) Pozdrawiam Wszystkich biesiadników serdecznie, a a Młodą Parę szczególnie – do zobaczenia w piątek na plenerze!



Dodaj komentarz