Od ślubu Marty i Łukasza minęły już dobre dwa tygodnie, ale dopiero dzisiaj znaleźliśmy wszyscy wspólny czas na plener… Wrocławskie słoneczne przedpołudnie, spacerek i kolejne eksperymenty z tym co sie da wycisnąć z mocnego światła słonecznego. Połódniowe słońce to koszmar fotograficzny – no przynajmniej dla mnie, bo może niektórzy… albo i większość fotografów umiałaby w takich warunkach zrobić ładne zdjęcie, ale tak bardzo przywykłem do patrzenia pod słońce i na siłę pcham się w te kontrasty, przepalenia i frustrację „Dlaczego? Dlaczego ono świeci tak mocno?” Masakra! No ale tym razem też się udało. :)
Zaczęliśmy na klatce schodowej w domu Państwa Młodych i przez jakieś stare zabudowania i park dotarliśmy do domu handlowego Renoma, gdzie na dachu zakończyliśmy plener nowoczesną scenerią. Przygoda? Oczywiście! – bo Łukasz jest jednym z konstruktorów przebudowanej Renomy ;)
Zbyszek dzielnie i wytrwale znosił moje filozofie i pomagał w tej sesji za co serdecznie dziękuję.






Dodaj komentarz