Dzisiaj mam handrę. Niewielką, ale jakoś udziela mi się jesienny nastrój. Mimo tego nawet, że jesień uwielbiam. Po sezonie letnim, po niewyspaniu i gonitwie związanej z realizacją ślubów i innych tam takich… można teraz jesiennie odsapnąć, podrzemać, posprzątać. Czas poukładać sobie nagromadzone papiery, ogarnąć niedokończone projekty. Może czasem zrobić coś „dla siebie” (np ze śliczną Anią Kos dla której szykuję sesję).
Naszła mnie ostatnio myśl. Czy tak już będzie wyglądało moje życie? Sezon szaleństwa i sezon ciszy. W sumie to nawet fajnie. Kiedy tłum smaży się na plaży w Międzyzdrojach pokazując „kto ma więcej”, ja zarabiam dokumentując szczęście tych, którzy chcą już do końca życia patrzeć tylko na tego jednego i na tą jedną jedyną… A kiedy reszta ludzi wraca po urlopach do szarej codzienności – mi zaczyna się laba i mogę z radością stwierdzić, ze „w sobotę idziemy w tango”! Jesień jest piękna. Tylko za chwilę pojawi się myśl – czy ta sezonowość, to dobra rzecz? Może by tak wyjechać… focić zimą śluby na Hawajach? Przecież ludzie płacą tam straszną kasę za coś co większość europejczyków uznała by za chłam.
I tak co roku. Co roku szczęście, że kończy się sezon i znów będzie chwila na zregenerowanie sił. Co roku radość kiedy pojawiają się pierwsze wiosenne zlecenia. I tak już chyba będzie. Jak to śpiewa M.Maleńczuk – Człowiek z wiekiem staje się rozumny. Człowiek z wiekiem do trumny… ;)


Dodaj komentarz