Sesja z suknią Doroty Woytasiewicz. Akurat wczoraj musiało lać cały dzień… Strasznie z Pauliną zmokliśmy. Lampy w workach, aparat jak nie przy oku to pod kurtką. Strat w sprzęcie na szczęście nie było, ale oczywiście chiński boom musiał nabroić. Rączka, którą skręca się mocowanie boom`a do statywu, przestała działać (chyba się ząbki starły) i musiałem upychać do auta statyw z ramieniem ustawionym „do ataku” ;).
Spostrzeżenie: Phottix Atlas też okazał się być troszkę wodoodporny. Dzielnie zniósł sesję w deszczu, pomimo dwóch odkrytych gniazd na górze obudowy.




Dodaj komentarz