Simon from the Space

Moja nieskrywana sympatia do duetu Simon Pegg i Nick Frost zaczęła się od serialu „SPACED”. Świetna fabuła, specyficzne poczucie humoru i wiele nawiązań do klasyki filmów S-F, to podstawa sukcesu tego serialu.

W 2006 roku znalazłem się całkiem przypadkiem w posiadaniu filmu „Shaun of the dead” i tu zakochałem się w poczuciu humoru Simon`a Pegg`a na amen!. Genialny pastisz filmów o żywych trupach przyprawiony sporą dawką angielskiego czarnego humoru.

Hot Fuzz” jako satyra na angielską policję nie był już moim zdaniem taką udaną produkcją, a „Run fatboy, run!” był bardziej wzruszający niż śmieszny. Ale nic to! Bo właśnie na ekrany kin wszedł „PAUL” i z wielką radością mogę stwierdzić, że MOC znów jest z nami! To film, który przypadnie do gustu wszystkim tym, którzy „wierzą”, którzy kochają pierwsze serie „X-files„, którzy rozumieją złożoność fabuły „Star Wars” i tych, którym na na dźwięk nazwiska Leonard Nemoy od razu cisną się na usta słowa „Live long and prosper!„. Film ten jest też spełnieniem marzeń Pegga i Frosta o podrózy przez USA śladem słynnych zjawisk paranormalnych. Napewno będę wracał nie raz do tego filmu tak jak do „Shaun of the dead”. POLECAM!

Dodaj komentarz